Od tłumacza: We wstępie do tego eseju autor Sam Francis jako „siłę społeczną”
przyjmuje każdą ludzką aktywność, przysposobienie, czy rzecz, "które
mają społeczne znaczenie: pieniądz, ziemię, siłę militarną, religię,
edukację, pracę fizyczną, naukę, cokolwiek". I wywodzi: "kiedy siła
społeczna jest skuteczna w utrzymaniu władzy lub kontroli nad innymi
ludźmi, wtedy grupa, która kontroluje tę siłę społeczną i inne grupy z
nią sprzymierzone, będą stanowić 'klasę rządzącą' lub 'elitę'".
W tej konwencji, proces demokratyczny można określić jako podstawową siłę społeczną obecnie w cywilizacji zachodniej.
W tej konwencji, proces demokratyczny można określić jako podstawową siłę społeczną obecnie w cywilizacji zachodniej.
*
Sam Francis: Klasyczna teoria elit
|
| Samuel T. Francis |
Termin "siły społeczne" jest, przyznać trzeba, pojęciem luźnym, które
może oznaczać jakąkolwiek ideę, technikę czy instytucję społecznie
ważną: religię, ideologię, technologię, system broni, kontrolę zasobów
naturalnych itd. Jak Arthur Livingston, redaktor klasycznego dzieła
Gaetano Mosca, Klasa rządząca, określił:
"Siłą społeczną" jest każda ludzka aktywność czy przysposobienie,
które ma społeczne znaczenie - pieniądz, ziemia, siła militarna,
religia, edukacja, praca fizyczna, nauka - cokolwiek. Pojęcie wywodzi
się z potrzeby zdefiniowania i sklasyfikowania klas rządzących.
Człowiek rządzi, czy grupa ludzka rządzi, kiedy ten człowiek czy grupa
jest w stanie kontrolować siły społeczne, które w danym momencie w
danym społeczeństwie są kluczowe dla zdobycia i utrzymania władzy.
Co może być znaczącą siłą społeczną w jednej epoce, może być
nieznaczącą w innej. Przykładem religia mitraizmu w starożytnym Rzymie,
która przez jakiś czas rywalizowała z chrześcijaństwem, ale w końcu
przegrała i przestała być ważna. Czy kontrola technologii wytwarzania i
używania broni żelaznej w drugim tysiącleciu przed Chrystusem, siły
nieznaczącej przed pojawieniem się tej technologii, ale która z jej
wynalezieniem stała się dostarczycielką władzy, wokół której dominujące
i zajmujące się podbojem grupy skupiały się przez tysiąclecia.
Jeśli siła społeczna jest skuteczna w utrzymaniu władzy lub kontroli
nad innymi ludźmi, wtedy grupa która kontroluje tę siłę społeczną i inne
grupy z nią sprzymierzone będą stanowić "klasę rządzącą" (terminologia
G. Mosca) lub "elitę" (terminologia V. Pareto). Klasyczna teoria elit
przyjmuje, że normalnie klasa rządząca czy elita będzie pożytkowała
władzę głównie dla swojego dobra i dla swoich interesów. Rozumieć przy
tym trzeba, że kontrola "państwa" czy formalnego aparatu rządzenia jest
tylko środkiem i państwo jako takie tylko instrumentem, za pomocą
którego klasa rządząca sprawuje władzę, i że zakres w jakim poszczególna
klasa rządząca będzie polegać na państwie zależy od jej interesów i od
rodzaju sił społecznych, które ona kontroluje. Będzie ona również używać
władzy ekonomicznej opartej na jej kontroli sił ekonomicznych, lub - w
terminologii Marksa - "środków produkcji i wymiany" (ziemi, kapitału,
technologii, zakładów przemysłowych, handlu, instytucji finansowych
itd.). Jak również będzie używać władzy kulturowej opartej na jej
kontroli sił kultury, które zasadniczo regulują wytwarzanie i
dystrybucję informacji, wartości i idei w społeczeństwie. W
społeczeństwach przednowoczesnych to znaczyło głównie religię; ale dziś
to także produkcja sztuk plastycznych, literatura, muzyka, badania i
wiedza naukowa, i rozrywka za pośrednictwem produkcji wydawniczej,
dziennikarstwa, radia i telewizji, filmu itd.
Władza klasy rządzącej czy elity nie jest to zatem tylko władza
polityczna w wąskim sensie kontrolowania państwa jako takiego, stanowisk
rządowych z elekcji i nominacji, ciał administrujących i resortów
siłowych (wojska, policji, służb specjalnych), ale to także władza
strukturalna - osadzona w strukturze społeczeństwa, którym ta klasa
rządzi. Klasa rządząca zazwyczaj będzie miała skłonność polegać na tym
czy innym poszczególnym segmencie społecznej struktury - państwie,
ekonomii lub kulturze - dla utrzymania i egzekwowania władzy. Ale te
segmenty nigdy nie są całkowicie rozdzielone i ten poszczególny, na
którym ona będzie bardziej polegać, będzie zależał od jej interesów i
przekonań, poziomu technologicznego i socjalnego społeczeństwa, jak
również rodzaju wyzwań, problemów i wrogów z jakimi będzie miała do
czynienia.
W procesie uzyskiwania i egzekwowania władzy klasa rządząca
przekształci społeczeństwo i kulturę, którą dominuje, w celu wsparcia,
obrony i legitymizacji (czy "zracjonalizowania") jej dominacji. I to
przekształcenie odzwierciedli to, co ta elita widzi jako swoje interesy
grupowe. Przeprowadza je ona, po pierwsze, przez zdefiniowanie i
narzucenie ideologii, lub, w terminologii Mosca, "politycznej formuły",
która uzasadnia jej władzę jako słuszną i dobrą, lub naturalną, czy
konieczną. "Klasy rządzące", Mosca pisał,
nie usprawiedliwiają swojej władzy wyłącznie samym faktem posiadania
jej, ale próbują znaleźć moralne i prawne podstawy dla niej,
przedstawiając ją jako logiczne i konieczne następstwo ogólnie
uznawanych i przyjętych doktryn i przekonań.
Ta ideologia czy polityczna formuła jest wprowadzana i narzucana
podległemu społeczeństwu za pośrednictwem instytucji kultury, które
klasa rządząca tworzy i kontroluje, i artykułowanie i obrona tej formuły
jest celem głównym kultury jeśli chodzi o klasę rządzącą. Z tym że, jak
Mosca i Pareto obaj przyznają, charakterystyczne jest to, że elity
"rzeczywiście wierzą" w swoje ideologie i formuły. Polityczne formuły
nie są, twierdzi Mosca, "zwyczajną szarlatanerią zręcznie wymyśloną dla
nabrania mas na posłuszeństwo. Każdy, kto widzi je w tym świetle,
popełnia bardzo poważny błąd":
Prawda jest taka, że zaspokajają one rzeczywistą potrzebę w
społecznej naturze człowieka, i ta potrzeba, uniwersalnie odczuwana,
sprawowania rządu i świadomości, że jest się rządzonym nie na zasadzie
czysto materialnej i intelektualnej siły, ale w oparciu o moralną
podstawę, ma ponad wszelką wątpliwość praktyczne i rzeczywiste
znaczenie.
Jedną z istotnych różnic między teorią elit a naiwnymi teoriami
konspiracyjnymi jest to, że te ostanie prawie zawsze przyjmują istnienie
ukrytych grup konspiratorów, którzy nie wierzą w idee używane przez nich
do oszukiwania i manipulowania mas. W teorii elit, polityczne formuły
mają tendencje stawania się ideologiami, które nabierają własnego życia
i propagują zachowania ze swojej własnej niejako woli, bez świadomego
lub zamierzonego oszustwa czy kalkulacji korzyści przez tych którzy je
akceptują.
Teoria elit według formuły Mosca i Pareto może być łatwo zilustrowana
na przykładzie średniowiecznej i wczesno-nowożytnej kontynentalnej
Europy i społeczeństwa brytyjskiego. W tych społeczeństwach polityczna,
ekonomiczna i kulturowa władza była w większości w rękach feudalnej i
post-feudalnej arystokracji, która kontrolowała ziemię, co dawało i
ekonomiczne bogactwo, i polityczną i wojskową władzę poprzez system
feudalny i jego instytucje. Władza europejskich arystokracji tego
okresu, od Średniowiecza po rewolucję przemysłową, głównie opierała się
na kontroli ziemi, bogactwie agrokulturowym, i politycznym i kulturowym
systemie, który odzwierciedlał i wspierał władzę właścicieli
ziemskich.
Dominująca ideologia, czy "polityczna formuła", tej epoki wyrażała się
w doktrynie zwanej później "wielkim łańcuchem bytu", teorii świata
zaczerpniętej z Platona i uzasadniającej hierarchię w obu, naturze i
społeczeństwie. Znaleźć ją można w literaturze i myśli całej tej epoki.
Dopiero kiedy społeczna siła posiadania ziemi i władza, którą ona
wytwarzała, zostały zepchnięte przez pojawienie się innej siły
społecznej w XIX w., opartej na przemyśle i handlu, zaczęły stare
arystokracje Europy podupadać i być zastępowane przez nowe elity,
których bazą bogactwa był przemysł, handel i kapitał.
To zasadniczy dogmat klasycznej teorii elit, że wszystkie ludzkie
społeczeństwa mają elity, że w istocie nie ma takiej rzeczy jak
polityczna czy społeczna równość, czy "udzielenie zgody przez
rządzonych", i to co się nazywa "demokracją" jest w dosłownym sensie
iluzją. Jak James Burnham w Machiawelistach - określając rolę
elit i klas rządzących w społeczeństwach - napisał:
Z punktu widzenia teorii klas rządzących, społeczeństwo jest
społeczeństwem jego klasy rządzącej. Siła narodu lub słabość, jego
kultura, jego trwałość, jego wzlot, jego upadek, są w pierwszym
rzędzie zależne od jego klasy rządzącej. Bardziej konkretnie, w
badaniu danego narodu, w rozumieniu go, w prognozowaniu co się z nim
stanie, w pierwszym rzędzie i głównie należy zająć się analizą jego
klasy rządzącej. Historia polityczna i nauki polityczne są zatem w
przeważającym stopniu historią i nauką o klasach rządzących, ich
pochodzeniu, rozwoju, składzie, strukturze i zmianach w nich
zachodzących.
Wielu zachodnich teoretyków społeczeństwa twierdzi dzisiaj, że rodzaj
unitarnej klasy rządzącej opisany przez Mosca i Pareto nie jest w
rzeczywistości możliwy w zaawansowanym społeczeństwie przemysłowym,
jakie na Zachodzie przeważa. Że jest zbyt wiele konkurujących centrów
siły by unitarne elity, jak w wypadku dawnych europejskich arystokracji,
rozwinęły się i przetrwały. Teoretycy ci są głównie zwolennikami
koncepcji, jak ją określają, "strategicznych elit" - szeregu różnych
elit, które mogą kontrolować władzę w społeczeństwie w pewnych rejonach,
ale w rzeczywistości konkurują między sobą i działają przeciwko sobie, i
w wyniku tych konfliktów tworzą zasadniczo polityczną wolność. Zatem
elity w instytucjach takich jak wielkie korporacje, związki zawodowe czy
rząd istnieją, ale mówi się, że są one w dużym stopniu odrębne i różne,
i rzekomo konkurują między sobą jak to robią różne partie polityczne z
ich elitami, czy inne instytucje w ekonomii, polityce i kulturze.
Jednakże, podczas gdy różnice strukturalne między współczesnymi elitami
i tymi sprzed rewolucji przemysłowej są oczywiste, ta wersja teorii
elit, zwana często "modelem pluralistycznym", ma skłonność wyolbrzymiać
różnice między "strategicznymi elitami" i to do jakiego stopnia one
konkurują, czy są w konflikcie między sobą. Ma ona także tendencję
pomniejszania podobieństw między "strategicznymi elitami" i ich
wspólnoty interesów w wyłączaniu od władzy wszelkich grup czy sił
społecznych o przeciwstawnych interesach, ideologiach i
motywacjach.
Inaczej mówiąc, podstawowym błędem szkoły elity "pluralistycznej" czy
"strategicznej" jest to, że nie docenia ona zunifikowania amerykańskiej
klasy rządzącej. Uwagi takie jak wygłoszona w 1968 r. przez George'a
Wallace'a, że "nie ma uncji różnicy" między partią republikańską i
demokratyczną; jak termin "Republicrat", który wszedł do potocznego
języka na określenie nieodróżnialności obydwu partii; czy powiedzenie,
że czego Ameryka potrzebuje to nie "trzeciej partii", ale drugiej partii
- odzwierciedlają postrzeganie wśród politycznie wyalienowanych
zasadniczej jedności dwóch głównych politycznych instrumentów
amerykańskiej klasy rządzącej.
Ponadto, klasyczna teoria elit nie zaprzecza, że różne grupy i sekcje
wewnątrz unitarnej klasy rządzącej mogą się nie zgadzać, konkurować czy
wchodzić w konflikt między sobą, czasem nawet na skalę wywołania wojny
domowej. Angielska Wojna Róż w XV w., angielska Wojna Domowa w XVII w.,
i w istocie amerykańska Wojna Niepodległościowa w drugiej części XVIII
w., wszystkie one są przykładami siłowych konfliktów, które zrodziły się
i w zasadzie utrzymały wewnątrz elit tamtego okresu. Takie konflikty
mają miejsce kiedy różne sekcje unitarnej klasy rządzącej zaczynaję się
nie zgadzać co do ich interesów, lub jak o nie zabiegać, w wyniku czego
następuje społeczne załamanie i wojna wewnętrzna.
Klasyczna teoria elit a elita menedżerska
Dojście do władzy nowej menedżerskiej elity w USA (jak i innych
państwach Zachodu) w początkach i połowie XX w., i jej potrzeba
sformułowania nowej ideologii czy politycznej formuły i przebudowanie
wokół tego społeczeństwa, wyjaśnia dlaczego dominujące władze w tych
krajach dzisiaj kontynują popieranie wywłaszczania Europejczyków i
kulturową i polityczną destrukcję starszej amerykańskiej i zachodniej
cywilizacji, zorientowanej na Europejczyków. I dlaczego członkowie tej
elity nie tylko nie potrafią przeciwstawić się anty-europejskim żądaniom
etnicznych nie-Europejczyków, ale aktywnie je popierają i
subsydiują.
Ta polityka ze strony nowej elity nie jest wynikiem "dekadencji" czy
"poczucia winy", ale grupowych interesów samej elity, osadzonych i
wyrastających ze struktury jej władzy i pozycji społecznej, i
racjonalizowanych w świadomości za pośrednictwem menedżerskiego
liberalizmu. Inaczej mówiąc, leży w interesie nowej elity aby zniszczyć
i usunąć starsze społeczeństwo i euro-etniczną i kulturową tożsamość z
tym związaną (nie tylko samą etno-europejskość, ale praktycznie każdy
tradycjonalny element grupowej tożsamości czy więzi: kulturowy,
biologiczny, czy polityczny). Dla tych - "konserwatystów" - którzy w
dalszym ciągu stosują się do norm starszego społeczeństwa, menedżerskie
zachowanie ukazuje się, naturalnie, jako dekadencja, degeneracja,
tchórzostwo, ugłaskiwanie, przymilanie się, czy objaw poczucia winy. Ale
co jest złem, sprowadzaniem na manowce, czy samobójczą patologią w
ujęciu sił "konserwatywnych", które dalej kształtowane są przez starsze
normy i instytucje, w rzeczywistości jest odbiciem interesów i zdrowia
sił skupionych wokół tworzenia i kontroli nowego społeczeństwa. Inaczej
mówiąc, interesy menedżerskiej elity są w stosunku antagonistycznym do
tradycjonalnej i instytucjonalnej tożsamości społeczeństwa, które ona
dominuje.
Wyłonienie się elity menedżerskiej sprzyja wywłaszczeniu, a nawet
destrukcji Europejczyków w USA na dwa główne sposoby. Po pierwsze,
dzieje się to bezpośrednio, ponieważ struktura interesów i władzy
menedżerskiej jest w konflikcie z jakąkolwiek silną narodową, religijną,
czy inną tożsamością grupową. Te interesy, przenikając w najgłębsze
pokłady mentalności klasy menedżerskiej, pchają leaderów nowego
społeczeństwa w stronę odrzucenia etnicznej i kulturowej struktury
tradycyjnej cywilizacji zachodniej, zaś nowa kultura, którą próbują oni
stworzyć, zaprzecza walorom takich tożsamości i wartości i odrzuca
je.
Po drugie, ponieważ nowa menedżerska elita odrzuca i niszczy mechanizmy
starej elity, które wyłączały inne etniczne i religijne grupy, te grupy
są w stanie często przeniknąć do menedżerskiej struktury i osiągnąć
poziom władzy niemożliwy dla nich w przed-menedżerskim społeczeństwie. I
one teraz zabiegają o własne interesy i program za pośrednictwem
menedżerskich intrumentów władzy. Te etniczne siły, artykułując swoją
własną silną etniczną, kulturową, czy religijną świadomość, przywołują
menedżerskie liberalne slogany "równości", "tolerancji",
"dywersyfikacji" etnicznej i kulturowej itd., by zakwestionować
tradycyjną dominację Europejczyków - ale też w coraz większym stopniu
same aspirują one do kulturowej i politycznej dominacji, wyłączając
Europejczyków i odrzucając i demontując instytucjonalne struktury ich
społeczeństwa.
Kevin MacDonald udokumentował niezwykle szczegółowo jak żydowskie
grupy, starające się propagować własny oparty na etniczności program,
osiągnęły ten cel. A ponieważ centralną częścią tego programu jest
wymazanie historycznych etnicznych, rasowych i religijnych barier, które
wyłączały Żydów i były postrzegane jako prowadzące do ich prześladowań,
żydowski program i program menedżerskiej elity w tym aspekcie doskonale
się nakładają. Rzeczywiście, Żydzi stali się prominentni w elicie do
tego stopnia (zwłaszcza w sektorze kultury), że można sprawiedliwie
powiedzieć, iż w menedżerskiej elicie Żydzi służą jako kulturowa
awangarda klasy menedżerskiej, dostarczająca ideologicznego uzasadnienia
dla jej struktury i polityki, rozpowszechniająca jej ideologiczne
formuły pośród masy społecznej, formułująca i często wdrażająca
konkretne programy polityczne, i zajmująca się w dużej części
wyspecjalizowanym przygotowaniem edukacyjnym, kluczowym dla
przekazywania i rozpowszechniania technokratycznych umiejętności
elity.
W tym względzie Żydzi pełnią rolę wspierającą - w tym wypadku kulturową
i ideologiczną raczej, niż poboru podatków czy lichwiarstwa - dla
nie-żydowskiej większości elity, podobną do roli jaką wypełniali w
stosunku do różnych europejskich arystokracji w przeszłości, np. w
Polsce. Zatem pojawienie się "neokonserwatyzmu" w ostatnich
dziesięcioleciach odzwierciedla nie tylko interesy żydowskie i
tożsamości ich głównych artykulatorów i wyrazicieli, ale także, inaczej
niż w starszym konserwatyzmie elity przed-menedżerskiej, interesy klasy
menedżerskiej jako całości w utwierdzaniu nowego politycznego i
kulturowego porządku, który ta klasa stworzyła, równocześnie przy tym
odrzucając i demontując przed-menedżerski porządek, którego starszy
konserwatyzm usiłował bronić. [ Z tym że zwrócić uwagę trzeba, iż w
ostatnich latach neokonserwatyzm ma skłonność odzwierciedlać żydowskie i
syjonistyczne interesy znacznie bardziej, niż interesy klasy
menedżerskiej jako ogółu. -
uwaga zamieszczona w przyspisach (tłum.)].
Menedżerska elita sprzymierzyła się także z innymi etnicznymi grupami,
z których większość podziela jej interes w wyeliminowaniu europejskiej
tożsamości i wspierających ją sił kulturowych. Jak żydowscy sojusznicy
elity i sama elita, te etnicznie nie-europejskie grupy zabiegają o
wymazanie europejskiej tożsamości etnicznej i jej ekspresji
instytucjonalnych. Ale w odróżnieniu od elity, starają się one także
promować własną etniczną świadomość i tożsamość. Zatem kiedy otwarcie
europejska tożsamość jest praktycznie zakazana i surowo karana przez
elitę menedżerską, instytucje które otwarcie eksponują nie-europejskie i
anty-europejskie tożsamości są tolerowane i stymulowane.
Słabe jednak są oznaki wyłaniania się europejskiej etnicznej tożsamości
zdolnej przeciwstawić się czy to menedżerskiej strukturze władzy, jej
anty-europejskiej ideologii i motywacji, czy też bezpośredniemu
zagrożeniu Europejczyków ze strony nie-europejskich i anty-europejskich
przeciwników. Nowa elita i jej sprzymierzeńcy osłabili lub zniszczyli
system wierzeń, wartości moralnych, spadkobierstwa kulturowego i
społecznych więzi i instytucji jakie sprawiały, że Europejczycy mieli
świadomość kim i czym są, i podtrzymywały w nich wolę przetrwania i
opanowania sytuacji.
Dopóki takie mechanizmy nie zostaną odtworzone, szanse Europejczyków na
przezwyciężenie a nawet odpowiednie rozpoznanie zagrożeń i wyzwań jakie
dziś przed nimi stoją wydają się niewielkie. A te mechanizmy nie mogą
być odbudowane tak długo, jak menedżerska elita pozostaje u władzy, tak
długo, jak jej uniwersalistyczna i egalitariańska ideologia pozostaje
dominującą polityczną i kulturową formułą, i tak długo, jak
anty-europejscy sprzymierzeńcy elity dzielą z nią władzę.
Co Europejczycy muszą uświadomić, jeśli w ogóle mają przetrwać, to to,
że siły które zniszczyły ich cywilizację, siły które do tej ruiny
doprowadziły, są tymi samymi siłami, które dziś na tych ruinach rządzą.
Dopiero kiedy te siły zostaną odsunięte od władzy, dopiero wtedy
Europejczycy przyszłości będą w stanie odzyskać dziedzictwo jakie ich
przodkowie stworzyli i przekazali im.
Samuel T. Francis
Fragmenty eseju "Amerykańska klasa rządząca" z pracy zbiorowej pod
red. S. Francisa Europejczyk i przyszłość Ameryki [tyt.oryg. Race and the
American Prospect >>]
Wybór i tłumaczenie Tad Kosewicz
________________________________________
Samuel T. Francis urodził się w 1947 r. w Chattanooga w stanie Tennessee, na amerykańskim Południu. Uzyskał doktorat z historii współczesnej na Uniwersytecie Północnej Karoliny. Był asystentem ds. bezpieczeństwa narodowego senatora Johna Easta w Kongresie USA. W latach 1987-1995 był felietonistą i redaktorem waszyngtońskiego dziennika The Washington Times, gdzie za publicystykę otrzymał od Amerykańskiego Towarzystwa Redaktorów Gazet dwukrotnie nagrodę roku.
W 1994 r. na konferencji American Renaissance, organizacji której
celem jest ochrona dziedzictwa kulturowego, politycznego i
biologicznego Europejczyków w Ameryce, wygłosił następujące
uwagi:"Cywilizacja, którą my oryginalni Europejczycy stworzyliśmy w
Europie i Ameryce, nie mogłaby rozwinąć się oddzielnie od genetycznego
uposażenia grupy, która ją stworzyła, ani nie ma żadnego powodu
wierzyć, by cywilizacja mogła być przeniesiona na inną grupę."
Jak pisze Jared Taylor, założyciel i dyrektor American
Renaissance:
"Choć Sam nigdy nie mógł całkowicie zrozumieć dlaczego został
wyrzucony z gazety wkrótce po tym, uwagi te musiały być dla
kierownictwa gazety niemożliwe do zaakceptowania. [...] Być może
dzisiaj Washington Times
mógłby pominąć to nie tak znowu szokujące stwierdzenie, ale dziesięć
lat temu było ono równoważnikiem nitrogliceryny. I tak oto rozpoczął
Sam karierę niezależnego dziennikarza".
Samuel Francis zmarł w 2005 r., żegnany w jego rodzinnym Chattanooga
m.in. przez wieloletniego przyjaciela Patricka Buchanana: >>. W eulogii na jego cześć w Kongresie USA kongresmen John Duncan
powiedział: "Imponował mi swoją odwagą. Był politycznie niepoprawny
prawie we wszystkim, co sprawiało że w większości wypadków miał
rację."
Copyright: można kopiować z podaniem autora, tłumacza i linku
